Lagunka Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 [quote name='kasia i PePe']o tej dlugosci zycia tez-niestety- myslalam, slyszalam tez, ze dogi sa bardzo chorowite, ale to co najmniej dziwne martwic sie o dlugosc zycia psa, ktory sie jeszcze nie urodzil:shake: pozdrawiam kasia[/quote] A ja Wam powiem, ze wolę spędzić 10 lat z psem, z którym każdy dzień jest wspaniały i każda chwila jest przyjemnością niż kilkanascie z takim, z którym nie potrafię się porozumieć :) Jeżeli ktoś naprawdę docenia doga, to gluty sa tylko niewielkim minusem - w końcu decydując się na dziecko mamy świadomość babrania się w gorszych rzeczach ;) Ale - jak wiadomo dogi to psy nie dla jkażdego i całe szczęscie ;) Dzięki temu mają grono wiernych wielbicieli i nie grozi im los, dla przykladu owczarków niemieckich, jako rasy :razz: Quote
asher Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 [quote name='Lagunka']A ja Wam powiem, ze wolę spędzić 10 lat z psem, z którym każdy dzień jest wspaniały i każda chwila jest przyjemnością niż kilkanascie z takim, z którym nie potrafię się porozumieć :)[/quote] No i to jest własnie najwazniejsze. Myślę, że ja równiez, gdyby dogi odpowiadały mi jako rasa, nie patrzyłabym na długośc ich życia. Bo lepsze krótkie 8 lat z psem, który spełnia wszystkie nasze oczekiwania, niż 50 lat bez takiego psa ;) [quote name='Lagunka']Jeżeli ktoś naprawdę docenia doga, to gluty sa tylko niewielkim minusem - w końcu decydując się na dziecko mamy świadomość babrania się w gorszych rzeczach ;)[/quote] Ale dzieci z tych "gorszych rzeczy" wyrastają, a dogi z glutków nie ;) I choćbym nawet była w dogach bezgranicznie zakochana, to ze względu na ślinienie, pewnie nie zdecydowałabym się na tę rasę. To jest dla mnie nie do przeskoczenia, nie cierpię być ośliniona :shake: Nawet, jak mojemu osobistemu poniemieckiemu Bugajskiemu zdarza się obślinić, na przykład na widok żarcia, to mi się coś w środku przewraca, a przeciez on ślini się bez porównania mniej, niż dog. Jednak rozumiem, że nie każdy musi na ślinę reagować, tak, jak ja ;) [quote name='Lagunka']Ale - jak wiadomo dogi to psy nie dla jkażdego i całe szczęscie ;) Dzięki temu mają grono wiernych wielbicieli i nie grozi im los, dla przykladu owczarków niemieckich, jako rasy :razz:[/quote] Sęk w tym, że ON to też pies nie dla każdego. Tylko ludzie o tym nie myślą, uważają, że ON jest mądry sam z siebie i dziecinnie łatwy w prowadzeniu. Nie wiedzą ile pracy trzeba włożyć w ułożenie takiego psa, i, że ta praca nie kończy się, kiedy pies jest jako tako wychowany i wyszkolony, ale ma trwać już zawsze - bo ON to rasa, która kocha pracować... A o kondycji w jakiej się obecnie moja ulubiona rasa znajduje nie będę rozmawiać, bo mi sie brzydkie słowa na usta cisną :angryy: Napiszę tylko, że obecnie nie zdecydowałabym się na kupno ON, bałabym się po prostu... I patrząc na to, co się dzieje w kręgu hodowców ON - wy w dogach macie wręcz sielankę ;) Na szczęscie mam już na oku kandydata na moją kolejną ulubioną rasę :multi: Jeszcze mniej popularną, niż dog niemiecki ;) Który wbrew pozorom nie jest taki znów mało popularny, wystarczy spojrzeć na liczbę hodowli ;) Quote
elżbietarusos Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 LAGUNKA , fantastyczna trafność spostrzeżeń. Nic i nikt nie jest w stanie zastąpić doga. Wiem , co mówię , bo aktualnie jestem osierocona. Doskonale jednak pamiętam swoja dodżycę GRACJE , kupiłam ją przypłacając to prawie rozpadem małżeństwa , gdy urodził się mój syn( mąż jeszcze wtedy nie wiedział jak bardzo można kochać psa , to przyszło mu z czasem ) Każdy dzień z GRACJĄ był dla mnie jak wygrana w totolotka. Suka nazywana była tysiącem najserdeczniejszych słów. Zawsze wiedziała że zwrócone są właśnie do niej . Poczucie humoru , to coś czego nie da się wytłumaczyć. To lizanie mnie po twarzy gdy pytałam " Czy pani tańczy cha cha? " to śmieszne wydawanie głosu na pytanie " Co myślisz o Wałęsie " , to hipnotyzowanie jedzenia znajdującego się na stole. To pytajace i pełne rozbawienia spojrzenie gdy uczyłam ją przynoszenia aportu , i czołgania się na szkoleniu na psa towarzysza. A tak na marginiesie myślę , że dogi nie potrzebują szkolenia. Doskonale wiedzą jak zachować się w najlepszym towarzystwie. Zresztą dla mnie zawsze najlepszym towarzystwem , było towarzystwo moich dogów. Zawsze wiedziałyśmy o sobie wszystko , związek idealny. I to jest właśnie ta dozia wyjątkowość .Nie potrzeba słów , wystarczy spojrzenie. Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam np. z owczarkiem niemieckim. Tam wszystko wydawało mi się takie wyuczone , służalcze. Quote
asher Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 [quote name='elżbietarusos']Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam np. z owczarkiem niemieckim. Tam wszystko wydawało mi się takie wyuczone , służalcze.[/quote]Fakt, ja czasem też odnoszę wrażenie, że mnie moja suka nieźle wyuczyła, do tego stopnia, że czasem zachowuję się wobec niej wręcz służalczo :evil_lol: ;) Quote
asher Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 [quote name='elżbietarusos']Oj Asher , Asher.[/quote]No cio? ;) A serio, ja myślę, że nie ma co porównywać. Dogi i ON to zupełnie różne rasy. Ja poruszyłam tę kwestię nie po to, żeby was przekonywać, że ON są w jakiś sposób lepsze od dogów, bo takie porównania są przecież bez sensu. Chciałam po prostu określić swoje preferencje, i tyle ;) Quote
anija11 Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 Elu dziękuje Ci za takie słowa:loveu: To właśnie cały dog jak byś pisała o moich potfforach:multi: Quote
moon_light Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 to co piszecie o dogach jest dla mnie jak najpiekniejsza bajka - powaznie !!:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: chce wiecej wiecej wiecej :) Quote
Lagunka Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 W dogach ujmuje mnie ich niezwykła równowaga i mądrośc... nie inteligencja sensu stricte, choć wszelkie inne psy w porównaniu z dogami, pod tym względem wydają mi sie nieco wybrakowane ( przepraszam, sama mam obok dogów, od lat inne psy):oops: Zawsze powtarzam, ze są psy i są dogi i choć jedne i drugie kochane i wspaniałe, to jednak z dogiem jest zupełnie inna płaszczyzna porozumienia ;) Przykład podany przez Asher z piłeczką w zaspie świadczy własnie o niezwykłej inteligencji tych psów :) Po co ma grzebać nosem w zimnej zaspie i narażać się na dyskomfort, skoro człowiek rękami wyjmie piłkę dużo sprawniej? :lol: Nikogo nie przekonuję do dogów, bo jak pisałam to rasa tak naprawdę dla niewielu osób i o dość specjalnej konstrukcji psychicznej - i całe szczęście :lol: Moje dogi się nie śliniły i nie ślinią tak na marginesie ;) Owszem, po piciu trzeba wycierać paszczękę, ale nie plują po podłodze i ścianach :lol: A nawet gdyby to 10000000 razy wolę oplute ściany niż jazgot z byle powodu ;) A moją wizję doga ujęłam w Pamiętniku Alexandra i zrobię małą reklamę zapraszając do nowego dożego portalu :lol: Link w moim podpisie ;) Quote
asher Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 [quote name='Lagunka']Przykład podany przez Asher z piłeczką w zaspie świadczy własnie o niezwykłej inteligencji tych psów :) Po co ma grzebać nosem w zimnej zaspie i narażać się na dyskomfort, skoro człowiek rękami wyjmie piłkę dużo sprawniej? :lol:[/quote]A jak nie wyjmie? :evil_lol: Quote
moon_light Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 to straci kase ktorą na nią wydał :P Quote
elżbietarusos Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 Jak człowiekowi będzie na piłeczce zależało , to ją z zaspy wyjmie. Ja rzucałam Gracji aport i sama go przynosiłam ( ona oczywiście asystowała mi w drodze do niego , dziwiąc się po co go rzucam , skoro jest mi potrzebny) Pozoranci bali się atakować dogi na szkoleniu . Wiedzieli , że dog nie chwyci za kij , lecz za jakąś część ciała. Moja suczka trzykrotnie miała szczenięta.Gdy odchodziły za daleko płakała bym jej je podała. Kochane suczysko, była mi jak córka , siostra a potem tuż przed śmiercią jak matka. Quote
asher Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 [quote name='elżbietarusos']Jak człowiekowi będzie na piłeczce zależało , to ją z zaspy wyjmie.[/quote]Ale niekoniecznie da psu do zabawy ;) Quote
moon_light Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 to pies sam sobie znajdzie cos w zastepstwo pileczki :D Quote
Lagunka Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 Dokładnie :lol: Albo wysępi piłeczkę :evil_lol: Quote
asher Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 [quote name='moon_light']to pies sam sobie znajdzie cos w zastepstwo pileczki :D[/quote]Albo będzie nachalnie wpychał ci nos do kieszeni :lol: Co dogowi nie sprawia najmniejszej trudności, bo pysk ma właśnie na tym poziomie, o ile nie ciut wyżej :lol: Quote
moon_light Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 z resztą...kto by sie oparł doziemu proszącemu o pileczke spojrzeniu ?.....NIKT ! NIKT! NIKT! ....:cool3: Quote
anovi Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 [B]Elu[/B] normalnie piszesz chyba też o moich dogisiach.. ;) [B]Lagunko[/B] wiesz, moje dogi też się jakoś nie ślinią?? Nie wiem jak to się dzieje?? Każdy tylko dog = gluty, a moje wszystkie trzy, raczej się nie glucą? Może powiecie, że nienormalna jestem, ale zawsze chciałam mieć właśnie psa z wielką głową, ogromnym ciałkiem (bo dużo do kochania ;)) i co by się w swojej dostojności glucił co nie miara :eviltong:. A tu nic.. glutów brak.. od przypadku do przypadku?? Tzn. pomijając te chwile, kiedy jestem bardzo elegancko ubrana na jakąś ważną wizytę, a do tego jeszcze bardzo się śpieszę i nie ma juz możliwości się przebrać :lol: wtedy nie wiedzieć czemu nagle zaczyna się nadprodukacja glutu... :diabloti::eviltong:;) Ale co tam i tak je kocham, nawet jak się ślinią :loveu::loveu::loveu: Tak, tak.. wiem.. jestem nienormalna :eviltong: Quote
anija11 Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 Bo oglucenie jest człowiekowi do życia niezbędne :evil_lol: Co mi z tego że zawsze elegancka tak jest co druga kobieta a oglucone są nieliczne i mamy prawo do dumy z tego powodu bo te glutki produkuje nasz przyjaciel a nie pies towarzyszący:diabloti: Quote
anija11 Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 Acha i jeszcze chciałam dodać że moje też się nie ślinią tylko po piciu trzeba otrzeć ryjek zanim one zrobią to same:cool3: Quote
asher Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 No to ja miałam do czynienia z dośc glucącymi egzemplarzami :lol: Choć Leon w sumie też gluci się niewiele, ale biedak ciągle uszami trzepie, więc gluty, choć nie jest ich dużo - nadrabiają rozrzutem :lol: Chyba mogłabym zrobić karierę na ringu bokserskim, uniki mam opracowane do perfekcji :evil_lol: A najfajniej było u weterynarza, kiedy to leonowe gluty bezbłędnie trafiały akurat w leżące na biurku wyniki badań świeżo dostarczone z laboratorium :oops: Quote
anovi Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 :lol::evil_lol::lol: Moda na wiosnę i lato 2006: elaganckie szpileczki oraz garsoneczka gustownie zdobiona chlapiastymi wzorkami koniecznie z doziego glutu o barwie połyskliwie-perlano-mlecznej :eviltong::lol::eviltong: Zamiennie odzież sportowa o podobnym deseniu i zdobnictwie :eviltong: anija, a to fakt... jak się plujki ochleją, a nie zdążę dolecieć do wodopoju z glutszmatką, to obsłużą się same używając zamiennie tudziesz ściany bądź np. wersalki, spodni... :lol::evil_lol::eviltong: Quote
asher Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 Może was zdołuję, ale podobno dogi w gluceniu nie sięgają do piet bloodhoundom :razz: Quote
anija11 Posted February 2, 2006 Posted February 2, 2006 Odnośnie eleganckiego ubioru to mam opracowany fortel:diabloti: W łazience wisi specjalny doży szlafrok do kostek więc jak przelatuje z łazienki do wyjścia to mam go na sobie potem wracam wdziewam owy szlafroczek i pędze przebrać się w uniform codzienny:evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.