Joanienka Posted March 31, 2019 Author Posted March 31, 2019 Dnia 30.03.2019 o 14:52, IlonaS napisał: Yoru ma towarzystwo przez ogrodzenie. Tak, to Nora :) Ganiają się i bawią wzdłuż ogrodzenia. Ale każde czuje się bezpieczne po swojej stronie płotu. Nora to 2 letnia suczka, jakby chciała z łatwością by przeskoczyła do Yorusia. Zachęca go do biegów, z czego się bardzo cieszę. Jednak on nie ma nawet 30% jej siły i witalności... Quote
Joanienka Posted May 7, 2019 Author Posted May 7, 2019 Z nowym kolegą początki znajomości były trudne. Na smyczy oszczekały się bardzo. Ale puszczone luzem miały zawieszenie broni. Miłości nie było ale względny pokój. Quote
Joanienka Posted August 27, 2019 Author Posted August 27, 2019 Yoruś niedawno miał robione wyniki badań krwi, wszystkie prawidłowe, nawet cholesterol ma dobry. Ma już niestety kamień na zębach, ale to może już wina jego wieku. Zeszliśmy już z gabapentyny, więc przyjmuje tylko luminal i bromek. Jest coraz sprawniejszy. Kaganiec zakładam mu przy wejściu i wyjściu z klatki. Na spacerze ściągam, bo nie mogę ćwiczyć z nim w kagańcu, nie współpracuje wtedy i jest bardziej nerwowy. Już miałam przez to jedno ścięcie z sąsiadem koło parku, bo twierdzi, że bezwzględnie muszę mieć kaganiec (ciekawe czemu tylko ja z kilkudziesięciu psów na osiedlu)... bo "taki czarny"? Już dzisiaj usłyszałam właśnie na spacerze, że chodzę z "TAKIM czarnym psem po osiedlu, komentarz zbulwersowanych pań właścicielek mopsika i papilona... Przykro mi się zrobiło, bo uważam, że mój pies jest piękny, a chodzi zawsze na smyczy. I przeszłam obok nich na komendzie równaj bez najmniejszego warknięcia. Więc nie wiem w czym był problem... Quote
Tyśka) Posted August 28, 2019 Posted August 28, 2019 Nie przejmuj się głupimi komentarzami. Jak panujesz nad Yoru to nie musi nosić kagańca. Moja znajoma zawieszała swojemu haszczakowi (czarnemu jak smoła) kaganiec na szyi i jak ktoś się czepiał, że powinien nosić to mówiła: "no przecież ma ;)" Prawo stoi po Twojej stronie. A Yoru faktycznie wypiękniał, dobrze że ze zdrowiej lepiej. Quote
dwbem Posted August 28, 2019 Posted August 28, 2019 Głupota ludzka nie ma granic - nie rozumiem czemu czarny kolor jest taki straszny bo przecież ciuchy czarne noszą i dobrze. Nie przejmuj sie, ja przez 37 lat miałam czarne rottweilery i udało mi się przekonać otoczenie, że mimo że czarne i straszne rottweilery moje są łagodne, bezpieczne dla otoczenia. Może miałam szczęście do sąsiadów choć też zdarzało mi się spotykać takich durnych ludzi jakich ty masz koło siebie. Quote
IlonaS Posted August 28, 2019 Posted August 28, 2019 Czarny pies jest piękny, moje oba jak idą, to ludzie najczęściej zachwycają się nimi. Te ludzie, o których piszesz są jakieś dziwne. Yoru jest piękny na tym zdjęciu, a skoro grzecznie idzie, to po co się czepiają?, może im żal, że takiego nie mają. Quote
al'akir Posted August 31, 2019 Posted August 31, 2019 Yoru jest super - mnie się zawsze marzył duży, czarny pies. Nie ma co się przejmować komentarzami innych ludzi. Moim zdaniem małe psy są najgorsze - znaczy się właściciele małych psów. Zawsze puszczone luzem, zawsze niewychowane, a jak na smyczy to chcą zagryźć wszystko, co się rusza. Mnie to już irytuje i całkowicie omijam wszystkie parki i tym podobne miejsca gdzie ludzie wyprowadzają psy. Quote
Joanienka Posted December 13, 2019 Author Posted December 13, 2019 Coś nie potrafię już wstawić fotek :( cały czas błąd wyskakuje.... W styczniu byłby rok bez ataku padaczkowego. BYŁBY. Niestety musimy liczyć od zera. Dzisiaj w nocy miał atak. Mam z żalu gulę w gardle, bo już szczerze zaczęłam wierzyć, że cholerstwo minęło na zawsze :( Quote
IlonaS Posted December 13, 2019 Posted December 13, 2019 Wiem, że jest Ci ciężko, zwłaszcza, że prawie uwierzyłeś, że ataki już się nie powtórzą, a tu niestety - znowu. Prawie rok spokoju, to i tak dużo, miejmy nadzieję, że i tym razem długi czas nic złego się nie wydarzy. Wet zaleci dodatkowe leki? A jak on się czuje po tym ataku ? Quote
Joanienka Posted December 13, 2019 Author Posted December 13, 2019 Nie, leki bez zmian. Atak był bardzo łagodny w porównaniu do zeszłorocznych, w zasadzie tylko się naprężył i nim rzucało. Ale nie stracił przytomności ani nie popuścił moczu. Nie miał aury, ani nie biegał tuż po. Myślę, że to raczej był taki bardziej petit mal. Oby to tylko jednorazowa wpadka :( Tyle miesięcy pracowałam z nim, szkoliłam.... A wiem, że jakby ataki wróciły - to mu zniszczą mózg i wszystko zapomni. Wtedy zapominał, ślepnął, był niepełnosprawny. Nie chce aby to wróciło :( Mam doła okropnego, martwię się o niego. Quote
IlonaS Posted December 13, 2019 Posted December 13, 2019 Myśl pozytywnie, bo pies może wyczuwać Twoje napięcie. Nie jest to pocieszające, ale atak nie nastąpił prawie przez rok, a ten, jak piszesz nie był silny. Miej nadzieję, że nic się już nie wydarzy. Ty musisz być silna, choć to niełatwe. Głaski ode mnie dla Yoru. 1 Quote
iza121 Posted December 21, 2019 Posted December 21, 2019 Dnia 27.08.2019 o 17:14, Joanienka napisał: Już miałam przez to jedno ścięcie z sąsiadem koło parku, bo twierdzi, że bezwzględnie muszę mieć kaganiec E tam ludzie się generalnie boją psów, szczególnie tych większych, chyba nie pozostaje nic innego, jak ignorować tego typu teksty :/ Quote
bou Posted December 23, 2019 Posted December 23, 2019 Yoru -bądz taki zdrowy,jak piękny jesteś. (wiesz...masz wspaniałą pańcię!). 1 Quote
Joanienka Posted May 7, 2020 Author Posted May 7, 2020 Yoruś już 2 lata po adopcji, prawie nie ma kłopotów z zachowaniem. Udało się niemożliwe - czyli w miarę spokojnie przechodzi koło innego psa. I to całkiem blisko, nawet w odległości 2 kroków, i to od psa agresywnego, szczekającego. I kolejny sukces, nie rzuca się na psy w zamkniętym pomieszczeniu np u weterynarza. Oczywiście zdarzają się "wpadki" ale reguła jest już taka, że prawie zawsze się udaje. I im częściej się udawało, tym częściej Yoru uznawał że nie musi się spinać na widok innego psa. Nie zawsze juz też muszę mu dawać smaczki, zamieniamy na pochwały i zabawy (hopki podskoki, jest szczęśliwy jak przejdzie obok psa, pani pochwali, to zaczyna wariować ze szczęscia). Jeszcze pół roku temu byłam zrezygnowana, ale nastąpił przełom. I w domu również, bo całuje juz wszystkich domowników, i przywykł do wchodzenia na kolana, a kiedyś zupełnie nie umiał i nie chciał, bał się tego. To teraz już inny pies. 2 2 Quote
iza121 Posted May 25, 2020 Posted May 25, 2020 Gratulacje :) wiem ile to wysiłku i frustracji kosztuje, bo sama mam taką szczekaczke :) choć nam też coraz częściej udaje się spokojnie przejść koło psa Quote
Joanienka Posted July 14, 2020 Author Posted July 14, 2020 Mam tymczasowo małą terrierkę. Za kilka dni pojedzie do nowego domu stałego. To, że mieszka z Yoru pod jednym dachem bez problemu i zgrzytów, jest kolejnym kamieniem milowym. Fakt, że mała ma cieczkę - to ułatwia mi sprawę, bo jest dla niej wyrozumiały bardziej, choć jako kastrat - niepopędliwy. Są zgodne, spaceruję nawet na dwie smycze. Ale mała 8 miesięczna niunia mnie totalnie wykończyła ;) Małą znalazłam na osiedlu, przykleiła się do mnie. Quote
Joanienka Posted July 14, 2020 Author Posted July 14, 2020 Wg mnie mała jest bardzo w typie rasy border terrier. Quote
Joanienka Posted July 14, 2020 Author Posted July 14, 2020 Jeszcze pracujemy nad tym niestety. Ogólnie jest spokojniejszy, więc i tu troszkę lepiej, ale nie aż tak jakbym chciała. Quote
Joanienka Posted April 12, 2021 Author Posted April 12, 2021 Yoru ma dalsze kłopoty zdrowotne niestety :( O ile padaczkę mamy mniej więcej pod kontrolą (ale nie ma mowy o zmniejszaniu dawki leków - były próby i skończyły się atakiem), to doszła nam niedoczynność tarczycy. Już jesienią martwiło mnie, że bardzo utył - ale zrzucałam winę na brak ruchu, mniej spacerów (glownie przez moją tymczasowiczkę która ledwo się rusza) oraz jego leki. No i był u fryzjera. Wyszedł po nim w stanie tragicznym - pół sierści mu wyszło i w dotyku całkiem szorstki... Oczywiście pomyślałam, ze fryzjerka beznadziejna, nie pokojarzyłam, że kłopot z sierścią może mieć podłoże hormonalne. Dopiero jak dostał na zadku łupieżu, to zapaliła mi się w głowie lampka alarmowa. Zaraz zrobione zostały dokładne wyniki krwi i wyszła niedoczynność. Przez miesiąc brał fotrhyron i teraz czekam na kolejne wyniki. Ma badaną też trzustkę, bo wymiotuje mi często. Wątroba nie za dobrze, ale też nie tragicznie, biorąc pod uwagę ilość jego tabletek (cały czas je suplementy na wątrobę). USG brzucha nic nie wykazało. Yoru na jesień będzie miał okolo 10 lat. 2 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.