Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 362
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Paczka, którą dostarczyłam dzisiaj SarSar zawiera dawkę leków na 10 dni, do tego czasu druga paczka, z dawką na kolejne 20 dni na pewno dotrze, powinna być w poniedziałek. W sumie obie paczki razem zawierają maksymalną dawkę jaką można jednorazowo przyjąć. Taka dawka obejmuje 5 leków - 2 czynne, 1 wzmacniający organizm i 2 osłonowe. Jest to kompletny program leczenia, nie brakuje w tej kuracji ani jednego leku zalecanego przez lekarzy :)
[B]
Co jest w tej chwili potrzebne?
Zapłacenie za te leki.[/B] Osoba, która załatwiała te leki w Chinach zapłaciła już za nie, teraz trzeba te pieniądze oddać, a kwota jest niemała bo wynosi 950 $ czyli wg kursu z ubiegłego tygodnia[COLOR=Red][B] 2945 zł.[/B][/COLOR] [COLOR=Black][B]Na szczęście pilnie z tej kwoty potrzebne jest 1200 zł. [/B] [/COLOR][COLOR=Black]Aktualnie mamy 630 zł...

Wiem, że dużo jest do oddania, ale gdyby nie ten człowiek, to albo Duch dostałby tylko jeden lek i to w niepełnej dawce, albo trzeba by było uzbierać równowartość 2946 $ czyli 9130 zł.

[COLOR=Red][B]Pomóżcie proszę, bo na prawdę nie możemy tych pieniędzy nie oddać.[/B][/COLOR]

[/COLOR]

Posted

Noc mamy za sobą spokojną, ale ranek za to mocno mnie spiął. Duch miał krwotok do pyska. Czysta jasna krew. Teraz już jest opanowana sytuacja.Leki dostał, przeciw krwotoczne też. Poszedł trochę poszczekać... Osłabiony, ale zainteresowany otoczeniem, niechętny powrotowi do domu... Taki to już Duch jest... Mam wielką nadzieję na przełom, bo już nie wiem jak będzie... Myślcie o nim ciepło, a kto może lub zechce - prośba, miejcie go w modlitwie...

Posted

SarSAr..nie ma nocy odkąd poznałam Ducha i Ciebie, abym zasnęła, bez modlitwy za Dobrego..wołam i błagam i dlatego wierzę, że nic złego się stać nie może..nie zapominam też o św. Franciszku- przecież on najlepiej z pewnością wie, co przeżywasz i Ty i Duszek..nie wiem, co znaczył te krwotok:-(pytałaś może weta czy to jest normalne i np jest to skutek przyjmowania leków? Czy to jakaś jeszcze inna przyczyna:-(...wczoraj przeczytałam też coś o jego ataku padaczkowym..nie wiedziałam, że ma jeszcze tą przypadlość...czy to może też jest od tej głównej choroby???rzymama mocno kciuki i czekam na dobre wiadomości:lol:A jak Twoje zdrowie???

Posted

Kochana, trochę się pomieszało, ale to nic, skąd masz wiedzieć. Otóż mam trzy uratowane kolaki: Dobrego - jest rudy i znaleziony został w lesie po wakacjach. Ducha - z przeszłością znaną wam i Nestora - staruszka z Korabiewic. To Dobry jest padaczkowy, Nestor ma kłopoty kostne, ale w sumie jest w najlepszej kondycji a Ducha znasz.
Co do krwotoku, to już sparawa się wyjaśnia. To było krwawienie przez pysk, ne nosem jak dotąd. Jutro zawołam weta a dziś rozwarłam to pyszczydlo i znalazłam coś czego jeszcze dwa dni temu nie było. Narość na szczęce i z tego jest krwawienie. Zrobiłam zdjęcie, jak porzerzucę to pokaże. Żeby nie było że nie mówię prawdy. Pieniadze ogromne a ja może coś kombinuję... już takie coś slyszałam... przykro...
Na razie trzymam Ducha w lodzie (dobrze że śnieg na dworze) i zobaczymy jak się wszystko potoczy...

Posted

Tak wygląda to coś na szczęce od wewnątrz:
[URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=307a29d2435f35c3][IMG]http://images31.fotosik.pl/405/307a29d2435f35c3m.jpg[/IMG][/URL]

Posted

Nie wiem, jak możnaby pomyśleć nawet o tym, że wyłudzasz pieniądze:razz::razz::razz:aż mnie zmroziło, jak to przeczytałam...to jest straszne, że ludzie wokól są tak bardzo nieufni i potrafią tylko liczyć..a zresztą, szkoda miejsca na pisanie o takowych..tu jest wątek naszego Duszka:lol:BArdzo Ci dziękuję Ewuniu za dokładne wyjaśnienia..już teraz wszystko wiem i rozumiem i sprawdziiło się na mnie przysłowie (co "głuchy nie dosłyszy..")ale tak to już jest z gapami:eviltong:Mam nadzieję, że ta narośl w szczęce nie jest niczym poważnym, może przy okazji działania leków też zaczęła się "goić"..i dlatego pęka po prostu???Czy Duszek ma już troche mniejszy obrzęk, bo rano psałaś, że znów jest większy:-(No i domyślam się, że ma gorączkę, skoro siedzi w lodzie:-(...wyczywam jakby małą rezygnację w Twoich Ewuniu postach..to pewnie zmęczenie i Twoja choroba daje sie we znaki..ale błagam Cie nie dopuszczaj do siebie nawet na chwilę zwątpienia, bo to tylko Twoja siła trzyma nas tu wszystkich przy nadziei i wierze..(myślę, że Ducha też)...pisz nam że wszystko bedzie dobrze, i, że nie może być inaczej...błagam, tylko Ty sie nie poddawaj..Duch potrzebuje Twopjej siły i Twojej pewności..kiedy poczuje choć odrobinę rezygnacji..ja już zaczęłam w myślach panikować jak ja odczułam na odległośći i wirtualnie, coż dopiero Duszek...Nie, Nie, Nie!!!Nie damy się żadnym zwątpieniom i już:multi:My tu będziemy podtrzymywały Ciebie a Ty nas i oczywiście Ducha..i BĘDZIE DOBRZE:lol:MUSI BYĆ DOBRZE!!!!!Proszę Cie o wymizianie Młodego za uszkiem no i pozostałe Twoje pociechy również- nie mogą być gorsze:lol:..a napisz mi jeszcze proszę..te trzy Piękności..mają u Ciebie DS???Czy "tylko" doprowadzasz" je do zdrowia???Mocno Cię pozdrawiam i bardzo bardzo choć cierpliwie, czekam dalej na dobre wieści:lol:

Posted

To całą ośmioletnia historia. Zaczęło się od wyciągnięcia Dobrego z lasu. Wszyscy wyjechali. Zostaliśmy tylko my z Alexem (to mój syn). Wtedy okazało się ze nad jeziorem peta się niczyj collie. Chodziłam, szukałąm ludzi, bo go widziałam w wakacje, ale już dawno wyjechali. Pies miał tzw."przychary" na nosie od gaszenia na nim papierosów, nie pracujące już nerki, a kiedy przyjechaliśmy do domu, po kilku dniach okazało się że ma padaczkę. Został z nami jako drugi pies. Wtedy miałam jeszcze sukę owczarka niemieckiego OMC (o Mało Co). Dużo konsultacji medycznych, wielu lekarzy. Kiedyś, jakoś w styczniu byłam w lecznicy z moją lekarką na kolejnej konsultacji, kiedy usłyszaląm że w klatce jest collie ze schronu i umiera... Poszłam do niego. Powiedziałąm że on nie może wrócić do klatki i jeżeli nikt go nie weźmie, niech go przywiozą do mnie. Powiedziałam to we wtorek a w piątek wieczorem był - mój najcudowniejszy przyjaciel, też collie,tricolor. Nazywał się Frędzel od posklejanych kudłów. Byl ze mną jeszcze cztery lata. Pól roku później byłam proszona o pomoc suce, ktorą ktoś wyrzucil z samochodu związaną drutem kolczastym. Przygarnął ją człowiek mieszkający obok rowu do którego ja wyrzucono ale kiedy czaczęła chorować nie mial pieniędzy by ją leczyc. Ona miała na imię SAr Sar. Zabrałąm ją do siebie i tak miałam trzy psy. Sar Sar żyła u mnie kolejne cztery lata. Umarła w lipcu ubiegłego roku. Na jej miejsce wszedł Duch, a Nestora adopcję przeprowadzałąm, kiedy wycofali się ludzie do których miał iść. Był bardzo stary i nie chodził...Został u mnie, zaczął chpodzić i nawet biegać. Jest w dobrej kondycji.
Wszystkie są ze mną na zawsze. One wycierpiały wystarczajaco dużo. Należy im się godna i dobra starość... do śmierci.
To tyle o moich psach. Mam jeszcze kotkę, która przyszła do Alexa na ulicy i powiedziała, że z nim pójdzie. Przyszła i mieszka z nami jauż kilka lat. Madame Kota`.I to już wszystko. Zdjęcia można sobie zobaczyć na FC w zdjęciach. Jest wątek Dobry Duch Nestor Metamorfozy.

Posted

Weta mogę zawolać dopiero jutro. Moja wieś rządzi się swoimi prawami... niedziela.Na razie radzę sobie sama.
Leki chińskie wspierają księciunia bardzo. To widac, bo po takim strasznym krwawieniu, przespal się trochę i dziarsko wziął się za jedzenie. Jadł samodzielnie i chętnie, wziął leki i postanowił wyjść na szwendactwo. Zagoniony na siłę do domu z ciekawością zaglądał do pomieszczenia garażowego w którym nigdy nie byl i które nigdy go nie interesowało. Zrobił sobie obchód, posprawdzal nosem co gdzie jest... Potem niezadowolony z aresztu domowego ułożył się do dźemki. Gdyby nie wszechobecny specyficzny zapach świeżej krwi, trudno byloby uwierzyć w to co dziś od rana mialo miejsce....
Ostatnie leki o północy. Jutro zawolam weta. Napiszę co i jak.

Posted

Właśnie przeczytałam posty z forum colie a tam jak zwykle nie umiem odpow...nie..słow mi brak..ludzie!!!Nie chcecie, nie wierzycie w dobre intencje i ciężką pracę Ewy- po prostu NIE DAWAJCIE PIENIĘDZY!!!Ja traktuję to co robię ,jako "ofiarę"...nie mnie rozliczać, czy ktoś jest uczciwy...gdyby nawet znalazł się tu jakiś dziwny "wyłudzacz", nie sądzę, aby udało mu się ukarść wiele...Nie wydaje mi się też, że ludzie sie dopytują ( w dodatku nie pytaja Pani Ewy), co siedzieje z ich pieniędzmi..przecież my tu nie płacimy PODATKÓW A DATKI!!!!!Wiem, że fundacja- jako oficjalna instytucja- musi się rozliczyć, ale SarSar nie jest zadną instytucją, tylko indywidualnym Dobrym Sercem, które chce pomóc i prosi o wsparcie, bo nie ma sama możliwości...od nikogo niczego nie wymaga!!!!Jest to dla mnie tylko dowód na to, że jest mądrą i odważną osobą..inna dawno wysłałaby Ducha za TM wiedząc, że nie stać jej na leczenie(nawet gdyby bardzo kochała psinkę)..zresztą pamiętam, ze ktoś tu sugerował takie rozwiązanie dla Duszka...Ona postanowiła robić, co może- to młody i silny pies...nie wybrała najprostszego rozwiązania a z całą pewnością najtrudniejsze...może stąd ta rezygnacja, ktorą wyczyłam w postach Ewy dziś właśnie..jeśli tak, to chyba nawet się nie dziwię...ale wiesz co Ewo???Ty w ogóle staraj się nie brać do serca takich uwag- bo to nie jest czas i miejsce- Twoim zadaniem jest ratować Duszka i musisz mieć ku temu mnostwo energii i sił...a takie rzeczy tylko rozbijają..nie dawaj sie nawet na moment...my jesteśmy z Tobą i z Duchem...pierwszą rzecza jaka dzis zrobiłam, było włączenie kompa, aby sprawdzić co sie dzieje u Was...pewnie nie tylko ja tak dzis zrobiłam...Proszę Cię- nie przejmuj się teraz żadnymi rozliczeniami i rób co Ci serce dyktuje...tylko o to Cie proszę a teraz zyczę dobrej nocy i serdecznie pozdrawiam, a Duszka lekuchno miziam po mordeczce słodkiej...:loveu:

Posted

1. wpłaty idą przez fundację, nawet jeśli nie wszystkie, to zdecydowana większość

2. lekarstwa są obiektami realnymi i fizycznymi - jeśli ktoś nie wierzy, można je sfotografować, zeskanować (tabletki i kapsułki, fiolki ciężko się skanuje :) )

3. oficjalne ceny preparatów można sprawdzić na stronie [URL="http://www.tianxian.com"]Cancer Alternative Treatment - Tian Xian Liquid[/URL], jest wersja polska - jeśli ktoś chce sprawdzić moje wyliczenie, to chętnie udostępnię plik z dokumentacją ile czego Duch ma brać czyli ile czego zostało wysłane

4. skany dokumentów przewozowych na przesyłki z Chin też można udostępnić, jest na nich podana waga przesyłki

5. jeśli będzie potrzebna wizyta u weta, to wet zawsze może wystawić rachunek

Jeśli ktoś uważa, że warto by było postawić na nogi firmę na drugim końcu świata, że ta firma zaryzykowałaby wyłożenie pieniędzy na wizytę u lekarza, leki i przesyłki międzynarodowe nie mając gwarancji, że dostanie zwrot tych pieniędzy, a wszystko po to tylko, żeby "wyłudzić" niecałe 3 000 zł, to powinien się sam leczyć. U psychiatry.

Natomiast jeśli ktoś ma wątpliwości co do metody leczenia, to też odsyłam na stronę [URL]http://www.tianxian.com[/URL]
To, że u nas nie stosuje się powszechnie tych leków, wcale nie znaczy, że ta terapia jest zła. Może po prostu jest trochę daleko żeby ją poznać i się do niej przekonać. Poza tym zestaw leków został przygotowany specjalnie do zwalczenia tego raka przez lekarzy z kliniki, która terapię opracowała. Nie mówiąc już o tym, że diagnoza była postawiona i nie dawała Duchowi żadnych szans. Mam w rodzinie i wśród znajomych kilka osób, którym lekarze też postawili takie diagnozy i dawali tygodnie lub co najwyżej miesiące życia. Po zastosowaniu terapii medycyny naturalnej - chińskiej, tybetańskiej czy peruwiańskiej - osoby te żyją do dzisiaj, niektórzy już przeszło 20 lat. I nie wybierają się na drugą stronę na razie.

Posted

Ja też całym serduchem jestem z Panią Ewą i Duszkiem:loveu::loveu::loveu: Naprawdę trzeba mieć złote serce żeby poświęcać swój czas i zdrowie dla ratowania biednego, chorego psiaka. Pani to Anioł jest!!!

Posted

..Pani Ewo wszędzie znajdą sie księgowi:crazyeye:
prosze ich nie winić ...ot ludzka ułomnosc.
Ty kobieto rób swoje....psy szczekaja karawana idzie dalej.
Trzymam kciuki,grosz z bazarku wysyłam i o nic nie pytam
nooo moze jak sie czuje Duch nasz kochany?:eviltong:

Posted

[quote name='gonia66']Właśnie przeczytałam posty z forum colie a tam jak zwykle nie umiem odpow...nie..słow mi brak..ludzie!!!Nie chcecie, nie wierzycie w dobre intencje i ciężką pracę Ewy- po prostu NIE DAWAJCIE PIENIĘDZY!!!Ja traktuję to co robię ,jako "ofiarę"...nie mnie rozliczać, czy ktoś jest uczciwy...gdyby nawet znalazł się tu jakiś dziwny "wyłudzacz", nie sądzę, aby udało mu się ukarść wiele...Nie wydaje mi się też, że ludzie sie dopytują ( w dodatku nie pytaja Pani Ewy), co siedzieje z ich pieniędzmi..przecież my tu nie płacimy PODATKÓW A DATKI!!!!![/QUOTE]
Forum collie dla mnie bylo zawsze dziwnym miejscem, nie bede uzywac innych slow, ale by sie przydalo. Mam tam BANA, ktorego dostalam osobiscie od admina za porady nt. alergii, ktore napisalam na watku Korala (od Haliny M).
Nieraz pisalam swoje opinie nt. pomocy dla bezdomnych, chorych collie, a raczej jej braku. TYLKO nieliczna grupa zaangazowana jest w pomoc, reszta ma swoje wystawy i mojego zdania nie zmienie.

Ja wplacilam Ewie pieniazki, ile moglam, wiem, znam, jestem pewna, ze pojda na Ducha. A jak ktos nie chce wplacac, niech nie sieje zamętu i niech sie puknie w glupi łeb i zastanowi CO ZROBIL DOBREGO dla innych.
Sorry za jezyk, ale sie wkurzylam na maxa :angryy:

Posted

Ja rownież czekam cierpliwie na wieści o stanie zdrówka Duszka i już nie mogę się doczekać..a wszystko tylko dlatego, ze ktoś albo z zazdrości (bo nie umiem znaleźć innego powodu)albo z głupoty "szuka dziury w całym"..Niechże ten Duszek wyzdrowieje, wtedy Pani Ewa na pewno wszystkim się z nami podzieli. I metodami i rachunkami..no nie wiem zreszta czym- bo akurat mnie to nie interesuje.JA chcę wiedzieć tylko co u Duszka...i u Pani Ewy...przygarnęła kobieta 3 nieszczescia do siebie..prawdziwe nieszczęścia(wiem, że takich nieszczęść tu na dogo jest niezliczona ilosć)...daje im wszystko co ma i czego nie ma...więc to nie miejsce i czas na jakiekolwiek glupie rozliczenia i wymagania wzledem Niej i metod leczenia...:razz:Pani Ewuniu..my tu czekamy na wiadomości...tylko fakt, że dziś Pani się "odzywała" na forum colie sprawia, że nie umieram z niepokoju (bo gdyby się działo coś złego, to myslę, że pani by napisała, choć słówko)..mamy tez pewnie wszyscy głęboką nadzieję, że te wiadomości będą pomyślne...Bardzo Panią tu wszyscy kochamy i nade wszystko cenimy Pani powięcenie, więc prosimy nie zawracać sobie głowy sprawami, ktore na dziś są nieistotne...Duszku..no i co tam dziś??:lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...